Ludzka "mrożonka"

Myśleliśmy, że napięta sytuacja między mną a żoną poprawi się po urodzeniu dziecka. Mieliśmy nadzieję na spokój w naszej rodzinie. Stało się jednak zupełnie inaczej. Cały proces osiągnięcia celu, jakim było poczęcie i urodzenie się dziecka, nie zbliżył nas do siebie, ale spowodował, że zaczęliśmy się od siebie jeszcze bardziej oddalać. Techniki, jakimi posługiwali się lekarze dla przeprowadzenia badań, jak i sama implantacja, pozostawiły bardzo przykre wspomnienia, czego skutkiem są ogromne straty w naszym małżeństwie. Proces „hodowli człowieka” nie przypomina w niczym intymności, która towarzyszy zwyczajnym aktom małżeńskim. Nikt nam wcześniej nie powiedział, co nas czeka…

Mimo iż cieszyliśmy się z tego, że posiadamy dziecko, to jednak niesmak po tych przeżyciach powoduje, że nie jest to pełnia radości i szczęścia. Każdego dnia mam wyrzuty sumienia, że gdzieś w zamrażalniku znajduje się 25 naszych dzieci, które być może będą żyły, a może zostaną zabite. I chociaż Bóg wybaczył mi ten grzech, gdyż uzyskałem rozgrzeszenie, nie potrafię sobie wybaczyć i ciągle o tym pamiętam. Teraz widzę, jak ważna jest akceptacja zamysłu Boga.
Tym, którzy stoją przed podobnym wyborem, radzę, żeby rodzicielstwa nie podejmowali poprzez zapłodnienie metodą in vitro.
Prawnik
 
niedziela, 16 Wrzesień, 2012 - 14:34