Rekolekcje

W tym roku razem z mężem i córką przeżywaliśmy ORAR II st. w Łukowie. Na tych rekolekcjach pełniliśmy funkcję diakonii muzycznej, ale też mieliśmy nadzieję na odświeżenie wiadomości na temat bycia animatorem, gdyż zostaliśmy wybrani do pełnienia tej funkcji w naszym kręgu na najbliższy rok. I rzeczywiście mieliśmy okazję przypomnieć sobie, jakie cechy powinien posiadać dobry animator i jakie są jego zadania. Okazało się jednak, że to wszystko, owszem, jest ważne, ale jednak drugorzędne. Najważniejszym zadaniem i dążeniem animatora powinno być dbanie o własną relację z Bogiem i ze współmałżonkiem. Zrozumiałam, że być dobrym animatorem (zarówno w swoim kręgu, jak i w szerszym znaczeniu), to nie znaczy wytężyć wszystkie siły i dać z siebie wyssać wszystkie soki, angażując się na 200%, co często prowadzi do przemęczenia i frustracji, tylko raczej dać Panu Bogu przestrzeń w swoim życiu, aby On mógł działać i napełniać mnie wszystkim tym, co jest mi niezbędne do pełnienia tej posługi. Chodzi o to, abym prawdziwie doświadczyła Bożej miłości i abym dostrzegała to, jak bardzo Pan Bóg codziennie mnie obdarowuje. A wtedy naturalną konsekwencją będzie wewnętrzna radość i pokój, którymi po prostu będę chciała się dzielić, pełniąc różne posługi. Natomiast jeśli chodzi o relacje ze współmałżonkiem, ks. Łukasz bardzo mocno podkreślał, jak ważna jest taka prosta rzecz, jak przytulanie, które pozwala stworzyć przestrzeń dobra i poczucia bezpieczeństwa, co pomaga odetchnąć po ciężkim dniu, zredukować napięcie, stres, nerwy i po prostu poczuć się dobrze. Niby taka oczywista sprawa, a jednak tak łatwo czasem o tym zapomnieć w codziennej gonitwie. Podsumowując – najważniejszym dla mnie owocem tych rekolekcji jest postanowienie, aby codziennie dostrzegać Boże działanie w moim życiu, więcej dziękować i zostawiać Bogu przestrzeń do działania, zamiast się spinać i robić wszystko sama, własnymi siłami. No i oczywiście więcej przytulać się z mężem…!!! :)

Chwała Panu! Joanna


W dniach 22-27sierpnia 2016 r. wraz z rodziną (żoną i dwoma córeczkami) uczestniczyliśmy w rekolekcjach ORAR II° w Bobrownikach. W związku z faktem, iż pełniłem na tych rekolekcjach posługę muzycznego, nie miałem w stosunku do nich wielkich oczekiwań. Poświęcony swojej posłudze nie spodziewałem się wynieść z tych rekolekcji zbyt wiele. Szczególnie, że były to nasze pierwsze rekolekcje, w kościele domowym jesteśmy dopiero półtora roku, a ORAR II zawiera treści poświęcone posłudze animatorów. To chyba nie dla nas – myśleliśmy wspólnie z żoną.
Jednak już od pierwszego dnia Bóg przemawiał do każdego z nas wedle tylko Jemu wiadomego scenariusza, napełniając obficie serca i umysły. Mnie od pierwszych chwil „zauroczył” przykład codziennego życia małżonków z dużym – ponad 30-letnim stażem – ich wzajemna miłość i sposób w jaki ją sobie okazywali. Skąd taka młodość ducha- pytałem się sam siebie?
Odpowiedź przyszła podczas medytacji – czuwania małżonków przed Najświętszym Sakramentem. Przypomniała mi ona dobitnie, że to Jezus uświęcił Swoim sakramentem nasze małżeństwo i to On może je najpełniej ubogacać.
Bardzo mocno przemówiły do mnie także słowa z konferencji interpretujące fragment Listu do Efezjan „ Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie…”. Dotarło do mnie, że bycie głową rodziny to przede wszystkim pierwszeństwo w służbie, pokorze i cierpliwości.
Pośród wielu innych treści którymi nasiąkaliśmy jak „gąbki”, jeszcze dwie myśli odniosłem do siebie: wielkie znaczenie podjętych w ramach domowego kościoła zobowiązań oraz fakt, że Bóg do posługi w swym Kościele nie powołuje uzdolnionych, lecz uzdalnia powołanych.
Pozdrawiam i składam Bogu dzięki za ten wyjątkowy czas łaski
Tomek

Uczestniczyłem w rekolekcjach Triduum Paschalnego w Nowym Opolu. Wybrałem formę rekolekcji poza miejscem zamieszkania, ponieważ chciałem, aby ten czas był okresem działania Pana i mojego oddania się, wewnętrznego przeżycia Misterium Paschalnego. To, co najbardziej utkwiło w pamięci z tego czasu to przede wszystkim moja osobista modlitwa i czuwanie przy Panu. Podczas rekolekcji miałem bardzo wiele okazji, by porozmawiać z Nim, przyznałem się przed samym sobą do "ciemnych sfer" w moim życiu. Zaprosiłem Zmartwychwstałego, aby przez "szczeliny", na jakie mu pozwoliłem, rozświetlał moje serce, aby rozświetlił moją "wewnętrzną noc". Myślę, że może to być początek mojej przemiany na skutek spotkania Zmartwychwstałego Pana podczas tych rekolekcji. Za owoc duchowy tego czasu uważam moje wewnętrzne odnowienie Przymierza z Bogiem i świadome odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych w Wigilię Paschalną. Chwała niech będzie Panu za to, że mogłem w taki sposób przeżyć ten czas Triduum.

PIOTR


Jestem po II st. Oazy Nowego Życia, przygotowuję się do III st. W Triduum w formie rekolekcyjnej uczestniczyłam po raz pierwszy. Dzięki temu, że były to rekolekcje, mogłam się lepiej skupić na wydarzeniu danego dnia, wejść w jego klimat i pomyśleć, zatrzymać się nad tym, co będę przeżywać i co to dla mnie oznacza jako chrześcijanina. Po prostu zastanowić się i próbować sobie uświadomić czego dokonał dla mnie Chrystus i jak Go mogę naśladować. Pomagała w tym modlitwa Liturgią Godzin i katechezy. To wszystko mobilizowało do podejmowania świadomego przeżywania wydarzeń Paschalnych. Dzięki temu, każda Liturgia zostawiała swój ślad w sercu, a nie odchodziła w niepamięć. Ważne było to, że w każdej chwili mogłam przyjść do Pana, aby po prostu być z Nim na adoracji i trwać przy Nim. Istotną role odgrywała wspólnota, która umacniała mnie i pomagała przeżyć ten czas. Nie był to czas fajerwerków ani niezwykłych uniesień, ale z cała pewnością nie był również czasem straconym. Rekolekcje te umocniły moją wiarę i pomogły nabrać sił do trwania przy Panu.

AGATA