Świadectwo ORAR II

W tym roku razem z mężem i córką przeżywaliśmy ORAR II st. w Łukowie. Na tych rekolekcjach pełniliśmy funkcję diakonii muzycznej, ale też mieliśmy nadzieję na odświeżenie wiadomości na temat bycia animatorem, gdyż zostaliśmy wybrani do pełnienia tej funkcji w naszym kręgu na najbliższy rok. I rzeczywiście mieliśmy okazję przypomnieć sobie, jakie cechy powinien posiadać dobry animator i jakie są jego zadania. Okazało się jednak, że to wszystko, owszem, jest ważne, ale jednak drugorzędne. Najważniejszym zadaniem i dążeniem animatora powinno być dbanie o własną relację z Bogiem i ze współmałżonkiem. Zrozumiałam, że być dobrym animatorem (zarówno w swoim kręgu, jak i w szerszym znaczeniu), to nie znaczy wytężyć wszystkie siły i dać z siebie wyssać wszystkie soki, angażując się na 200%, co często prowadzi do przemęczenia i frustracji, tylko raczej dać Panu Bogu przestrzeń w swoim życiu, aby On mógł działać i napełniać mnie wszystkim tym, co jest mi niezbędne do pełnienia tej posługi. Chodzi o to, abym prawdziwie doświadczyła Bożej miłości i abym dostrzegała to, jak bardzo Pan Bóg codziennie mnie obdarowuje. A wtedy naturalną konsekwencją będzie wewnętrzna radość i pokój, którymi po prostu będę chciała się dzielić, pełniąc różne posługi.
Natomiast jeśli chodzi o relacje ze współmałżonkiem, ks. Łukasz bardzo mocno podkreślał, jak ważna jest taka prosta rzecz, jak przytulanie, które pozwala stworzyć przestrzeń dobra i poczucia bezpieczeństwa, co pomaga odetchnąć po ciężkim dniu, zredukować napięcie, stres, nerwy i po prostu poczuć się dobrze. Niby taka oczywista sprawa, a jednak tak łatwo czasem o tym zapomnieć w codziennej gonitwie.
Podsumowując – najważniejszym dla mnie owocem tych rekolekcji jest postanowienie, aby codziennie dostrzegać Boże działanie w moim życiu, więcej dziękować i zostawiać Bogu przestrzeń do działania, zamiast się spinać i robić wszystko sama, własnymi siłami. No i oczywiście więcej przytulać się z mężem…!!! :)

Chwała Panu!
Joanna

GALERIA

GALERIA 1

Miejsce: