Ludzka "mrożonka"

Myśleliśmy, że napięta sytuacja między mną a żoną poprawi się po urodzeniu dziecka. Mieliśmy nadzieję na spokój w naszej rodzinie. Stało się jednak zupełnie inaczej. Cały proces osiągnięcia celu, jakim było poczęcie i urodzenie się dziecka, nie zbliżył nas do siebie, ale spowodował, że zaczęliśmy się od siebie jeszcze bardziej oddalać. Techniki, jakimi posługiwali się lekarze dla przeprowadzenia badań, jak i sama implantacja, pozostawiły bardzo przykre wspomnienia, czego skutkiem są ogromne straty w naszym małżeństwie. Proces „hodowli człowieka” nie przypomina w niczym intymności, która towarzyszy zwyczajnym aktom małżeńskim. Nikt nam wcześniej nie powiedział, co nas czeka…

Mimo iż cieszyliśmy się z tego, że posiadamy dziecko, to jednak niesmak po tych przeżyciach powoduje, że nie jest to pełnia radości i szczęścia. Każdego dnia mam wyrzuty sumienia, że gdzieś w zamrażalniku znajduje się 25 naszych dzieci, które być może będą żyły, a może zostaną zabite. I chociaż Bóg wybaczył mi ten grzech, gdyż uzyskałem rozgrzeszenie, nie potrafię sobie wybaczyć i ciągle o tym pamiętam. Teraz widzę, jak ważna jest akceptacja zamysłu Boga.
Tym, którzy stoją przed podobnym wyborem, radzę, żeby rodzicielstwa nie podejmowali poprzez zapłodnienie metodą in vitro.
Prawnik
 
Diakonia: